Nowe Mutanty

Marvel wciąż wymazuje afro-brazylijską tożsamość Sunspot, a X-Men (i fani) są z tego powodu gorsi

>

Przez lata postępowcy – politycy, twórcy i przeciętny człowiek – forsowali ideologię, która… ślepota barw prowadzi do równości , podczas gdy w rzeczywistości wyeliminował wszelkie poczucie kultury lub rasy i jeszcze bardziej podniósł domyślny biały pogląd. Zamiast życia Czarnych lub Azjatów ma znaczenie, milcząco rozumie się, że liczy się każde życie, ale tylko białe perspektywy są cenione.

Szczególnie winny tej marginalizacji jest przemysł komiksowy. Dzieje się tak nawet w X-Men, oryginale Marvela analog do zajmowania się rasizmem . Zmiany następują powoli, choć reprezentacja poprawiła się od lat 60-tych. To, co zaczęło się jako pięciu białych nastolatków pod patriarchalnym autorytetem profesora X, przesunęło się w kierunku wielokulturowości – wraz z wprowadzeniem Storm, Thunderbird i Nightcrawler – ale wkrótce powróciło do głównie białego spojrzenia. Smutnym rezultatem była egzotyka, nawet z białymi etnicznymi cechami; Banshee oraz krasnalami ? Naprawdę?

Wszystko to zmieniło się w 1982 roku wraz z wprowadzeniem New Mutants, zespołu nastolatków, którzy wstrzyknęli franczyzie świeżą krew z całego świata. Do urodzonego w plemieniu Cheyenne Daniego Moonstara z Kolorado dołączył Sam Guthrie z Kentucky, Xi’an Coy Manh z Wietnamu, Rahne Sinclair ze Szkocji i Roberto da Costa, znany również jako Sunspot, z Brazylii. Spośród tych postaci Słoneczna Plama była szczególnie wyjątkowa ze względu na sposób, w jaki się zidentyfikował. Syn Czarnego Brazylijczyka – który urodził się w niewoli – i białej amerykańskiej matki, da Costa nie tylko był przedstawiany jako czarnoskóry dzieciak od pierwszego pojawienia się, ale także przez cały czas był dumnie Afro-Brazylijczykiem.

plama słoneczna

Źródło: Marvel

To zaangażowanie w jego kulturę obejmowało jego radzenie sobie z ostracyzmem za bycie innym. Brazylia jest krajem zróżnicowanym, ale podobnie jak Stany Zjednoczone i wbrew powszechnemu przekonaniu, nadal jest skoncentrowana na białych i cierpi na rasizm. Wierny formie, w komiksowym debiucie da Costy w roku Nowe mutanty: powieść graficzna Marvela #4, bierze udział w meczu piłki nożnej przeciwko całkowicie białym zawodnikom, którzy gardzą nim nie tylko ze względu na jego talent, ale także dlatego, że jest czarny. Nazywając go mieszańcem, brutalnie go faulują. Po pokonaniu jednego z obrażających graczy, da Costa zostaje przewrócony i okładany pięściami, aż w chwili paniki jego moce się aktywują. Zdezorientowany, odrzuca swojego przeciwnika i oficjalnie rozpoczyna bolesny proces stania się nastoletnim superbohaterem na treningu.

Jedną z najbardziej fantastycznych rzeczy w da Costa było to, że chociaż był już Czarny, kiedy używał swoich mocy, stał się jeszcze czarniejszy. Zamiast rzucać się na latynoskie stereotypy bycia ognistym z mocami opartymi na cieple, da Costa przekształcił się w potęgę. W przeciwieństwie do Incredible Hulk, nie stracił inteligencji, robiąc to, raczej pozostał tym samym przedwcześnie rozwiniętym erudytą, bardziej zainteresowanym używaniem swoich ograniczonych mocy z rozmachem niż szaleństwem. Było tak nawet wtedy, gdy został schwytany, odurzony i zniewolony w ramach pierścienia gladiatorów. Zamiast popaść w mordercze szaleństwo, z powodzeniem manipulował zasadami narzeczeństwa i walczył o zachowanie rozsądku. Oczywiście, da Costa pozwalał sobie na młodzieńcze pohajanie i podejmował wiele złych decyzji, ale te błędy nigdy nie były rasistowskie. Zostały one przedstawione jako bóle wzrostu każdego nastoletniego chłopca.

Ta obalenie rasowych stereotypów było główną atrakcją jego postaci we wszystkich wcieleniach, mimo że jego wizerunek z biegiem lat stał się bardziej wybielony. Saga wybielania da Costy trwa obszernie udokumentowane nie bez powodu. Systematyczne wymazywanie jego kultury neguje siłę założycielskiej ideologii antyrasistowskiej X-Men.

x-men ewolucja

Źródło: Marvel Entertainment/Warner Bros.

W jego symbolicznych występach w całej serii kreskówek X-Men: Ewolucja , fabuły da Costy i jego rola przez białego aktora głosowego Michaela Colemana całkowicie wyeliminowały jego afro-łacińskie dziedzictwo. Jego 2014 X-Men: Dni przyszłości w przeszłości debiut filmowy kontynuował ten trend dzięki obsadzie meksykańsko-amerykańskiego aktora Adana Canto, który, choć jest Latynosem, jest również biały. Niedawno 20th Century Fox i Marvel ponownie zaangażowali się w wymazanie afrykańskich przodków da Costy, obsadzając białego brazylijskiego aktora Henry'ego Zagę w roli w nadchodzącym filmie fabularnym, Nowe Mutanty . Oryginalna premiera znacznie opóźnionego filmu była odsunięty w 2018 roku na powtórki — ale nie do przekształcenia pod kątem autentyczności rasowej.

Co ciekawe, Brazylia ma największą populację afrykańskich potomków poza Afryką — ponad 55 milionów ludzi - na świecie. Te dane są obciążające. Co gorsza, to umyślne wybielanie przeniosło się również na sztukę komiksową. Patrząc na Plamę słoneczną w ostatnich latach, można by wybaczyć założenie, że był to Nate Gray z lekką opalenizną lub po prostu kolejny biały europejski miliarder w stylu Tony'ego Starka.

Szkoda, ponieważ częścią tego, co uczyniło da Costę tak wspaniałą postacią, jest jego historia pochylania się nad kulturą afro-latynoską, szczególnie w czasach, gdy zróżnicowana reprezentacja jest nadal ignorowana lub jest przedstawiana metaforycznie przez dosłownego obcego w obcym kraju tropy.

Zamiast przedstawiać da Costę jako przykład ubóstwa, Marvel poszedł drogą Czarnej Pantery i uczynił go rzekomym księciem. Urodzony w zamożnej rodzinie przywilej da Costy nie uchronił go przed rasizmem. To, jak również jego zamiłowanie do hiszpańskich powiedzeń – chociaż powinny być brazylijskim portugalskim – ugruntowały da Costę w rzeczywistości bycia afro-latynoską.

Nawet jeśli jest to niedoskonale zrobione, portret mutantów Marvela stał się komentarzem na temat rasizmu, jednocześnie zachowując miejsce dla innych zmarginalizowanych ludzi, zwłaszcza społeczności LGBTQ. Tak jak geje spotykają się z dyskryminacją ze względu na swoją orientację, czarni geje są zmuszeni do radzenia sobie z podwójną dyskryminacją ze względu na rasę i preferencje seksualne. Podobnie, mimo że jego koledzy z drużyny byli nienawidzeni za bycie mutantami, da Costa był podwójnie pogardzany za bycie Czarnym i supermocnym. Najlepiej zilustrował to jego pierwszy power-up, który wywołał masową panikę strachu wśród uczestników stadionu piłkarskiego. Oczywiście grał w piłkę nożną, latynoską pasję, która pozostała z nim, mimo że wiedział, że jego zawodowe aspiracje na boisku się skończyły.

plama słoneczna 3

Źródło: Marvel

We wczesnych występach, podczas treningu z kolegami z drużyny, da Costa wykazał się talentem do najwyższej pewności siebie, który mógł zostać zarejestrowany jako seksizm gdyby nie jego chłopięca potrzeba aprobaty. Strach, że może przerodzić się w naiwnego brutala, był stale łagodzony przez fakt, że był kochającym język dowcipem, tak samo zainteresowanym odrzutowcem, jak przebijaniem się przez ściany. Kiedy dorósł, da Costa ewoluował z rozpieszczonej Carioca – nieustannie przechwalającego się wieloma rzeczami, jakie zapewniało mu bogactwo ojca – w znakomitego biznesmena, mimo że był zdeterminowany, by zachować pozory próżnego człowieka wolnego czasu. Przychodzi mi na myśl brazylijskie powiedzenie narodowe: Nie martw się , co z grubsza oznacza: Nie martw się.

To znaczy, chyba że zauważył, że ktoś do niego mówi, jak to się stało na początku lat Nowe Mutanty serii, gdy miał do czynienia z profesorem X. Profesor był wówczas opętany przez jajo wylęgu, co spowodowało, że wykazywał on bardziej autorytarne tendencje niż zwykle. Da Costa odpowiedział z pogardą — do tego stopnia, że ​​rozważał porzucenie drużyny. To był orzeźwiający obraz słusznie rozgniewanego czarnego młodego człowieka, który odmawia pokłonu przed traktowaniem go jako czegoś innego niż godny. Zareagował podobnie do Magneto i Cable, kiedy przejęli dowodzenie nad zespołem, zawsze trzymając ich na dystans, zamiast bez pytania wskakiwać na ich modę.

To esencja charakteru da Costy, niezależnie od jego fizycznej inkarnacji. Beztroski (choć dumny) kobieciarz, zawzięcie świadomy tego, skąd się wziął i co stracił, by utrzymać swój status. Niektóre postacie są popychadłami, które siedzą i czekają na instrukcje. Roberto da Costa szybko wykonuje pierwszy krok, choć z inteligencji, która pasuje do jego statusu i charyzmy. Patrząc na obecny klimat polityczny i potrzebę różnorodności, jest doskonałym przykładem człowieka afro-latynoskiego, którego wszyscy moglibyśmy zrobić, aby zobaczyć więcej: kochającego siebie, choć oddanego swoim przyjaciołom, super mądrego i zdolnego, troszczącego się o moralność , ale mniej zainteresowany polityką szacunku niż otrzymaniem należnego szacunku.

Syn byłego niewolnika, który dorastał, by prowadzić jedną z najbogatszych firm na świecie, da Costa jest równie fajny i zarozumiały, jak każda z białych postaci Marvela. Rozważając ten sezon protestów, wyobraźcie sobie oświadczenie, które zrobiłoby, gdyby wrócił do swojego oryginalnego projektu afro-latynoskiego. Marvel zrobi w ten sposób coś więcej niż tylko gołosłowne przysługi Black Lives Matter; pokaże uczciwą inwestycję w reprezentację, której wymaga świat, zamiast dalszego ukrywania pięknych początków Plamy Słonecznej na biało.



^