Awatar: Ostatni Władca Powietrza

Avatar: Pierwszy sezon The Last Airbender jest nieco wyboisty, ponieważ był przełomowy

>

Dla większości widzów, gdy program lub film nie jest łatwo dostępny do transmisji strumieniowej, równie dobrze może zostać zamrożony w górze lodowej. Więc to była wielka sprawa, gdy Netflix dodał Awatar: Ostatni Władca Powietrza do swojej biblioteki w zeszłym miesiącu, dając Awatara fani mają szansę ponownie obejrzeć ukochaną kreskówkę i śledzić przygody Aanga, zaczynając od jego własnego wydania ze 100-letniego okresu, który spędził zamrożony w lodzie. Inni ludzie, którzy nie widzieli Awatara wcześniej też miał okazję obejrzeć i sprawdzić, czy spełnił oczekiwania. Byłem jedną z tych osób, a po obejrzeniu wszystkich trzech sezonów, Awatara zasługuje na miano arcydzieła. Ale ten początek, ten pierwszy sezon — zajęło mi trochę czasu, żeby się rozgrzać.

Awatara jest doskonałym przykładem rozrywki w każdym wieku, co oznacza, że ​​dorośli również mogą się nią cieszyć, a nie wyłącznie dla dzieci. Jednak serial nadal jest serialem dla dzieci, stworzonym dla Nickelodeon i pierwotnie emitowanym w 2005 roku – i prawdopodobnie stąd bierze się rockowość pierwszego sezonu.

Czasami podczas oglądania pierwszego sezonu (lub Book One, jak wiadomo), Awatara wyglądała jak inny rodzaj kreskówki niż ta, którą obiecywali mi moi przyjaciele, że stanie się nią. Jeśli Awatara zamierzał zmienić się w tę epicką historię z szerokimi emocjami, zniuansowaną filozofią i niesamowitymi łukami postaci, początkowymi odcinkami jednorazowymi, w których Aang i jego przyjaciele odwiedzają miejsce, spotykają się z ludźmi, których możemy ponownie zobaczyć lub nie, i ledwo uciekł księciu Zuko podczas podróży, która nie wydawała się szczególnie pilna, tak naprawdę nie sprzedawali tego. Było schludne założenie i obiecujące postacie, ale zarówno budowanie świata, jak i opowiadanie historii wydawały się dziwnie niespójne.



Awatara

Źródło: Nickelodeon

Innymi słowy, wcześnie Awatara czuje się bardzo epizodycznie. To nie jest z natury złe. Tak wiele nowoczesnych opowieści stało się serializowanych do przesady, tak skoncentrowanych na wielosezonowym lesie, że zapomina się, aby poszczególne drzewa były przyjemne lub wyróżniały się. i Awatara Odcinki pierwszego sezonu są zabawne, nawet jeśli nie wiedziałeś wtedy, że postacie takie jak Jet i Suki powrócą na wielkie sposoby w późniejszych sezonach. Poczucie serialu i tempo poszukiwań Aanga po prostu nie są tak połączone i płynne, jak publiczność może być przyzwyczajona – i to nie tylko publiczność dorosła, ale także współczesna publiczność dziecięca.

Awatara Premiera miała miejsce w 2005 roku, półtorej dekady temu, kiedy telewizja i animacja western wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Z kilkoma wyjątkami, większość programów z początku i połowy pierwszej dekady XXI wieku nie była bardzo serializowana. Nawet programy, które pamiętamy ze względu na ich wielkie fabuły, takie jak Zaginiony (której premiera odbyła się w 2004 roku) były znacznie bardziej fragmentaryczne, niż może pamiętać współczesna publiczność. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że showrunnery mają wszystko obmyślone, a każdy odcinek jest jednym z elementów głównego planu — na przykład Stranger Things, Star Trek: Discovery , lub Świat Zachodu — ale często Zaginiony rozwijał się odcinek po odcinku, a większa tajemnica wyłaniała się z zaskakująco małą pilnością.

Telewizja dla dzieci była jeszcze mniej serializowana, często celowo. Na przykład w 2001 roku twórca kreskówki Nickelodeon Rozzłoszczone Bobry chciałem zakończyć serię z odcinkiem, w którym główni bohaterowie stali się świadomi siebie, zdali sobie sprawę, że są w kreskówce, która została anulowana, i że wkrótce umrą. Nickelodeon wpadł na ten pomysł, częściowo ze względu na treść, a także dlatego, że sam pomysł finału serialu nie miał sensu, częściowo dlatego, że nie było większej narracji do podsumowania, ale także dlatego, że takie kreskówki istniały tylko po to, by być zbiorem odcinki. Bajki dla dzieci musiały być odtwarzane w nieskończoność i nie chciały dezorientować młodych widzów, nadając odcinkom początek lub koniec – lub w ogóle jakąkolwiek chronologię.

Rzeczy w końcu zaczęły się zmieniać, gdy telewizja – zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci – zaczęła bardziej akceptować serializację. Może było to nowsze pokolenie twórców i kierowników, którzy mieli więcej wiary, że ich widzowie mogą podążać za nimi. Może to był wzrost DVD i magnetowidów, które sprawiły, że oglądanie całego sezonowego sezonu stało się bardziej możliwe, ponieważ widzowie nie byli tak skłonni przegapić odcinka z kluczowymi wydarzeniami w fabule, a potem nigdy nie mieli okazji zobaczyć go ponownie. Jeśli chodzi o telewizję dla dzieci, pojawienie się tradycyjnie bardziej serializowanego anime na Zachodzie z pewnością miało wpływ, co jest niezwykle jasne z Awatara wszystkie wybory estetyczne i narracyjne.

Mimo to nie była to natychmiastowa zmiana. W 2004 roku, rok wcześniej Awatara premiera, zadebiutował Nickelodeon Danny fantom , kreskówka Butcha Hartmana o nastolatku z tajemnymi mocami ducha. W dzisiejszych czasach można sobie wyobrazić, że serial byłby znacznie bardziej serializowany i chociaż miał dłuższe łuki, w szczególności nie miał odcinka historii o prawdziwym pochodzeniu. Danny ma już swoje moce ducha w premierze serialu. Większość odcinków może istnieć w próżni od siebie.

Kiedy Awatara wyszedł rok później, od samego początku było jasne, że będzie to coś niepodobnego do wszystkiego, co Nickelodeon zrobił wcześniej. Miał poważną, rozległą historię z wyraźnym celem końcowym w konfrontacji Aanga z Władcą Ognia, a showrunnerzy mieli mapę drogową, jak się tam dostać. Ale ten pierwszy sezon, pomimo szerszej narracji, nadal wydaje się mieć jedną nogę we wcześniejszej epoce.

Nie należy temu sprzeciwiać się Awatara , i rzeczywiście mógł w tym pomóc. Bardziej wyraziste, samodzielne odcinki ułatwiające wejście dla widzów po raz pierwszy, którzy mogli przypadkowo natknąć się na ten nowy program. I raz Awatara sprawdził się w tym pierwszym sezonie, drugi i trzeci sezon wydawały się znacznie bardziej połączone, ponieważ różne elementy wprowadzone w odcinkach z pierwszego sezonu powróciły do ​​gry, a walka z Narodem Ognia wydawała się bardziej pilna. W tym samym czasie, Awatara nigdy nie zapomniałem wartości pojedynczego odcinka. Każdy odcinek to triumf sam w sobie, tylko w sezonach 2 i 3 o wiele łatwiej jest zobaczyć, że wszystkie te nieskazitelne klocki budują się jeden na drugim.

Teraz powszechne jest serializowanie kreskówek, a publiczność jest przyzwyczajona do obserwowania ewolucji wspanialszej narracji. Steven Universe oraz Czas przygody są świetnymi przykładami nowszych serii, które pozwoliły na rozwój złożonej, samoodnoszącej się do siebie wiedzy, jak i innych serii, takich jak She-Ra i Księżniczki Mocy od samego początku jasno określili swoje zserializowane intencje. Awatara mógł dotyczyć Last Airbender, ale pod wieloma względami próbował czegoś nowego z perspektywy opowiadania historii. Jej wahania i nierówne momenty są wyraźniejsze dla oglądających po raz pierwszy widzów, którzy mają współczesne oczekiwania. To zasługa Avatara, że ​​udaje mu się połączyć wszystkie elementy i, podobnie jak Aang na swoim skuterze powietrznym, wprawić piłkę w ruch.



^